-
Chyba nikt nie ośmieli podważyć się tezy, iż garnki zaraz obok kuchenki i lodówki są koniecznym element jej wyposażenia. W końcu w czym innym gotować. Pytanie tylko, czy kupować stopniowo sztuka po sztuce, w miarę rośnięcia potrzeb, czy od razu zdecydować się na cały komplet. Teoretycznie druga opcja jest z pewnością wygodniejsza, ale dużo kosztowniejsza. Naturalnie znajdziemy pełen zestaw garnków z niewiele powyżej stu złotych na bazarach, ale jakość i wykonanie tych naczyń pozostawia wiele do życzenia.
Taki był mój pierwszy zakup, właśnie na targowisku, przyciągnęła mnie właśnie cena i całkiem przyzwoity wygląd. Niestety na tym zalety się skończyły. Uchwyty nagrzewały się podczas gotowania, więc bez rękawic ochronnych się nie obeszło. Termostat na pokrywie, był chyba tylko atrapą, wskazówka temperatury czasem tylko drgnęła. Co gorsza potrawy niemiłosiernie przywierały do dna, przez co szybko przypalały i całe danie przechodziło tym zapachem. Jeśli chodzi o ich czyszczenie, także bez rewelacji, trzeba było się solidnie naszorować, żeby garnek był czysty. Poza tym od gotowania na płycie elektrycznej przestały być już srebrne, więc co dopiero stałoby się z nimi na gazowej?
Nie pozostało mi nic innego, jak tylko rozejrzeć się za nowym kompletem. Niestety garnki wysokiej jakości, posiadają równie wysoką cenę. Zrezygnowałam więc z kupna kompletu, tylko stopniowo, w miarę wzrostu potrzeb nabywałam po jednej sztuce. Dziś mam już zestaw i to taki, który zawiera wszystko to, czego potrzebuję.
Choć w komplecie wychodzi taniej, ale jeśli ciężko wyrzucić nam na raz koło tysiąca złotych kupowanie sztuka po sztuce sprawdza się znakomicie. Inny plus to fakt, iż zakupimy te naczynia, które rzeczywiście są nam niezbędne i będą regularnie używane.

